Wulgarny polski

Niestety, jedno z ciekawszych zjawisk, jakie możemy obserwować w naszej ukochanej ojczyźnie, w naszym ukochanym kraju nie jest zjawiskiem pozytywnym wcale. Ponadto jest zjawiskiem, które z niewiadomych przyczyn, większość osób śmieszy, szczególnie osób młodych.

Język Polski, jest językiem trudnym, językiem, który ma bardzo długą tradycję i który zawiera w sobie wiele pięknych określeń i wiele pięknych wyrazów, którymi warto mówić, bo naprawdę pięknie brzmią. Niestety od zawsze zawiera również określenia, których możemy użyć przy opisywaniu bardzo negatywnych i spontanicznych okazji- są to oczywiście przekleństwa.

I to właśnie one- przekleństwa i wyrazy niecenzuralne są winne temu zjawiskowi negatywnemu w naszym kraju. To właśnie one bezkarnie deprymują i wdzierają się w nasze życie i w nasz piękny język, to właśnie one bezczeszczą wyrazy, którymi można opisywać radosne emocje i zastępują je sobą- niekoniecznie wysublimowanymi wyrazami, które można umieścić w każdym zdaniu, jako przecinek, albo, które można wypowiadać w dowolnej kolejności, jako upust negatywnych, albo pozytywnych emocji, jakie w danej chwili odczuwamy.

Wyrazy niecenzuralne jak sama nazwa wskazuje, nie są niczym bardzo pozytywnym i czymś, co każdy Polak musi mieć w swoim słowniku, wręcz przeciwnie- i mimo tego, iż każdy to wie, że nie powinno się ich używać i że są zwyczajnie „brzydkie”, każdy z nas używa ich, niektórzy w mniejszym nasileniu, niektórzy używają ich wręcz na potęgę. Do tego stopnia, że to właśnie nasze przekleństwa stały się czymś, w czym „osławieni” są Polacy za granicę, obcokrajowców, gdy przyjeżdżają do Polski do naszych rodaków uczy się albo pić, albo przeklinać po Polsku. Skoro to całe zjawisko wydaje się takie radosne i takie bezproblemowe, w czym właściwie jest problem?

Już teraz klnie każdy, bez względu na wiek czy też na płeć, bo bardzo „brzydkich” jak to się określa takie słowa, gdy się je tłumaczy dzieciom używają zarówno dziewczyny jak i chłopcy, chociaż to dziewczyny bywają bardziej wulgarne- dodatkowo można powiedzieć śmiało, że to właśnie młodsi ludzie używają przekleństwa na potęgę, wówczas, gdy dorośli przeklinają znacznie mniej niż młodzież. BA! Nie można mówić młodzież, klną już nawet dzieci w przedszkolu, chociaż nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co naprawdę oznaczają te słowa. Do czego zaprowadzi nas to szerzenie na dużą skalę przekleństw? Do czego to sprowadzi nasz język Polski, który już nie długo w zupełności zostanie zastąpionymi wulgaryzmami.