Językowy savoir-vivre

Większości z nas doskonale znany jest przypadek pewnej znanej księgarni, w której personel zwracał się po imieniu do osób płacących za zakupy kartą. Specjaliści od public relations uważali, że działanie to wpłynie na ocieplenie relacji pomiędzy kupującym a sprzedającym, a także posłuży budowaniu przyjaznej atmosfery. Niemniej jednak ta strategia działania przyniosła zupełnie odwrotny skutek. Niektórzy klienci czuli się oburzeni, inni zdezorientowani. Firma wycofała się z takiego działania mówiąc, że nasz krąg kulturowy nie jest jeszcze przekonany do takiej formy komunikacji.

Prostym wnioskiem, którego przykładem jest powyżej opisana sytuacji, jest stwierdzenie, że w naszym kraju jedną z podstawowych zasad współżycia społecznego jest szacunek do czyjegoś imienia (a także nazwiska). Co prawda, do języka polskiego, głównie za pośrednictwem mediów docierają amerykańskiego wzorce, by wszyscy zwracali się do siebie po imieniu. W Polsce znacznie częściej spotykaną formą zwracania się do obcej osoby jest zwrot per panie Marku, pani Basiu. Szczególnie powszechne jest to zachowanie wśród pracowników obsługi klienta. Niemniej jednak przez osoby starsze zachowanie to często odbierane jest jako rażące – oczywiście chodzi o przypadki, gdy rozmówca jest nam w ogóle nieznany, a nie sytuacje prywatne.

Podobna sytuacja tyczy się używania nazwiska. W języku polskim nie powinno używać się go bezpośrednio o odniesieniu do naszego rozmówcy. Zwrotów grzecznościowych nie powinno łączyć się z nazwiskiem. Stosowanie takich połączeń jest kopiowaniem angielskiego sposobu zwracania się do rozmówcy.

Niemniej jednak pożytecznym zapożyczeniem z kultury anglojęzycznej jest zwrot „miłego dnia” (ang. „have a nice day”). Najczęściej słyszy się go od pracowników obsługi klienta. Także w przypadku zapytania „co słychać?” milej jest usłyszeć optymistyczne amerykańskie „świetnie”, niż polskie „stara bieda”. Warto jednak wiedzieć, że zwrotów grzecznościowych nie można stosować w sposób uniwersalny. To, co w pewnych krajach wypada powiedzieć, w innych może być źle odebrane. Jest to sprawa dość oczywista, lecz często lekceważona.

Wulgarny polski

Niestety, jedno z ciekawszych zjawisk, jakie możemy obserwować w naszej ukochanej ojczyźnie, w naszym ukochanym kraju nie jest zjawiskiem pozytywnym wcale. Ponadto jest zjawiskiem, które z niewiadomych przyczyn, większość osób śmieszy, szczególnie osób młodych.

Język Polski, jest językiem trudnym, językiem, który ma bardzo długą tradycję i który zawiera w sobie wiele pięknych określeń i wiele pięknych wyrazów, którymi warto mówić, bo naprawdę pięknie brzmią. Niestety od zawsze zawiera również określenia, których możemy użyć przy opisywaniu bardzo negatywnych i spontanicznych okazji- są to oczywiście przekleństwa.

I to właśnie one- przekleństwa i wyrazy niecenzuralne są winne temu zjawiskowi negatywnemu w naszym kraju. To właśnie one bezkarnie deprymują i wdzierają się w nasze życie i w nasz piękny język, to właśnie one bezczeszczą wyrazy, którymi można opisywać radosne emocje i zastępują je sobą- niekoniecznie wysublimowanymi wyrazami, które można umieścić w każdym zdaniu, jako przecinek, albo, które można wypowiadać w dowolnej kolejności, jako upust negatywnych, albo pozytywnych emocji, jakie w danej chwili odczuwamy.

Wyrazy niecenzuralne jak sama nazwa wskazuje, nie są niczym bardzo pozytywnym i czymś, co każdy Polak musi mieć w swoim słowniku, wręcz przeciwnie- i mimo tego, iż każdy to wie, że nie powinno się ich używać i że są zwyczajnie „brzydkie”, każdy z nas używa ich, niektórzy w mniejszym nasileniu, niektórzy używają ich wręcz na potęgę. Do tego stopnia, że to właśnie nasze przekleństwa stały się czymś, w czym „osławieni” są Polacy za granicę, obcokrajowców, gdy przyjeżdżają do Polski do naszych rodaków uczy się albo pić, albo przeklinać po Polsku. Skoro to całe zjawisko wydaje się takie radosne i takie bezproblemowe, w czym właściwie jest problem?

Już teraz klnie każdy, bez względu na wiek czy też na płeć, bo bardzo „brzydkich” jak to się określa takie słowa, gdy się je tłumaczy dzieciom używają zarówno dziewczyny jak i chłopcy, chociaż to dziewczyny bywają bardziej wulgarne- dodatkowo można powiedzieć śmiało, że to właśnie młodsi ludzie używają przekleństwa na potęgę, wówczas, gdy dorośli przeklinają znacznie mniej niż młodzież. BA! Nie można mówić młodzież, klną już nawet dzieci w przedszkolu, chociaż nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co naprawdę oznaczają te słowa. Do czego zaprowadzi nas to szerzenie na dużą skalę przekleństw? Do czego to sprowadzi nasz język Polski, który już nie długo w zupełności zostanie zastąpionymi wulgaryzmami.

Mówisz (nie)poprawną polszczyzną

Język Polski od zawsze uchodzi za język bardzo trudny, zresztą nie ma, co się dziwić, w końcu nasz język z pewnością uchodzi za kosmiczny w oczach obcokrajowców. Co najważniejsze, dla Polaków jak wskazują statystyki, też wydaje się kosmiczny- a przynajmniej tak możemy podejrzewać, patrząc na niektóre błędy językowe rodaków, czy też na poziom w Polskich szkołach średnich, czy też na studiach.

Niektórzy nawet się nie oszukują i mówią śmiało i otwarcie, że naprawdę nie cierpią języka polskiego, naprawdę nie cierpią się uczyć zasad ortograficznych i gramatycznych i nie rozumieją narzucania im takiej nauki- szczególnie, że większość uczniów mimo tego „przymusu” uczenia się poprawnego języka Polskiego, wcale nic nie wynosi z tej nauki, bo popełnia wiele błędów, których wcale nie koryguje.

Mimo, że nasz język jest bardzo trudny, to z pewnością nie jest dobrym wytłumaczeniem, że my rodowici Polacy nie mamy o nim pojęcia i szczególnie nie interesują nas zasady, które obowiązują w używaniu tego języka czy też w pisowni- a naprawdę wiele mieszkańców Polski w ogóle nie obchodzi to czy mówi, czy też pisze poprawnie. I chociaż mnóstwo osób twierdzi, że jest jak najbardziej poprawny, to wcale nie ma racji, należy tutaj oczywiście i przede wszystkim sprecyzować coś, co nazywamy „Poprawnością językową”, albowiem to hasło można interpretować na różne sposoby.

Poprawność języka polskiego możemy oczywiście klasyfikować, jako tylko poprawność w pisowni, ale tak naprawdę jest to również poprawność językowa oraz oczywiście praktyka-, czyli stosowanie języka polskiego. Bo przecież, ktoś, kto na przykład używa niepoprawnych określeń czy też definicji, na zupełnie inne zjawisko- wcale nie używa poprawnej polszczyzny, mało tego- on tą nasza polszczyznę niszczy. Nazywając na przykład hipochondryka- egoistą, albo nazywając ironię- groteską- to oczywiście jest nieznanie się na języku Polskim i nie używanie go w poprawny sposób, chociaż oczywiście my-, jako rodacy i jako szczęśliwi posiadacze jednego z najtrudniejszych języków na świecie, uważamy się za specjalistów od Języka Polskiego, niestety oprócz fałszywej dumy, nic nam nie pozostaje z tej znajomości.

A wcale nie jest tak trudno nauczyć się poprawnie i bardzo dobrze używać języka Polskiego, tak naprawdę trzeba tylko chcieć- nie trzeba wkuwać regułek, które i tak nam się nie przydadzą, ale po prostu chcieć się nauczyć i zapamiętywać poprawne formy i poprawne definicje, bo przecież wstydem jest gdy Polak, nie zna swojego języka, prawda?

Nad czym czuwa Języka Polskiego?

Piętnaście lat temu, 9 września 1994 roku, powstała Rada Języka Polskiego składająca się 36 osobowego zespołu. Komisja ta powstała z potrzeby, z coraz większej uwagi, jaką zaczynamy zwracać na poprawność językową. Ludzie coraz częściej zaczęli skrzyć się na język i temat ten stawał się coraz bardziej medialny. Nie można, bowiem uznawać za przesadę dbałości o jakość języka ojczystego. W tym względzie warto podkreślić wagę jakości języka i możliwości językowych jakie posiadamy. To od tych czynników zależy kontakt komunikacyjny między ludźmi. Odnośnie języka publicznego, ale także prywatnego można mieć wiele zastrzeżeń, głównie dotyczących jego jakości.

Rada Języka Polskiego zajmuje się w głównej mierze zagadnieniami związanymi z orzecznictwem i dbałością przede wszystkim o język publiczny. Niemniej jednak Rada nie może wyrokować odnośnie tego jak powinni mówić Polacy, a także przypisywać znaczenia poszczególnym słowom. Ograniczenie to wynika z faktu, że język jest żywym organizmem. Orzecznictwo Rady dotyczy przede wszystkim zagadnień, w których określone regulacje są niezbędne, np. takich jak zasady orografii. Niemniej jednak główną misją Rady Języka Polskiego jest czuwanie nad jakością komunikacji, nie tylko w życiu publicznym.

Do zadań Rady należy także wypowiadanie się w sprawach polityki językowej państwa. Zadanie to dotyczy przede wszystkim roli języków mniejszości narodowych – w Polsce jednak zagadnienie to nie jest także ważne jak np. w krajach wielojęzykowych. Przykładowo, w zakres zadań polityki językowej wchodzi dbałość o to by człowiek nieznający języka obcego był w stanie zrozumieć wszelkie komunikaty kierowane do niego przez państwo czy też urzędy państwowe. Chodzi tu głównie o etykiety czy ogłoszenia publiczne formułowane w języku angielskim.

Zadaniem Rady Języka Polskiego jest także dbałość o kulturę języka polskiego w szkołach. Językoznawca profesor Jerzy Bralczyk podkreśla, że w szkołach na lekcjach języka polskiego przede wszystkim pedagodzy powinni w młodzieży kształcić umiejętności, a raczej stan myślenia dotyczący właściwego posługiwania się językiem. Działania takie mogą dać więcej satysfakcji i pożytku w przyszłości niż dane encyklopedyczne podawane na innych lekcjach.

Analiza stanu języka polskiego

Badania przeprowadzone przez Radę Języka Polskiego dowodzą, że w przypadku języka polskiego naszym rodakom najbardziej przeszkadzają wulgaryzmy, niechlujność wymowy, a także częste zapożyczenia z języków obcych. Językoznawca profesor Jerzy Bralczyk uważa, że z wulgaryzmami i agresją językową zmagać będziemy się już zawsze. Niemniej jednak taki wynik badań pokazuje, że dużej liczbie Polaków nie jest obojętna poprawność języka ojczystego. Mimo to profesor stwierdza, że Rada Języka Polskiego nie może podejmować ostatecznych decyzji odnośnie tego jak powinno się mówić. Język polski jest, bowiem żywym organizmem, dlatego też Rada może jedynie decydować w sprawach, które wymagają regulacji. Przykładem jest m.in. ortografia, będąca zagadnieniem wymagającym ujednolicenia. Z kolei, jeśli chodzi o zagadnienia gramatyczne kompetencje Rady Języka Polskiego w tej kwestii są znacznie ukrócone.

Profesor Jerzy Bralczyk uważa, że sposób, w jaki się komunikujemy zależy przede wszystkim od naszych językowych możliwości. Już w starożytności filozofowie twierdzili, że gdyby ludzie byli w stanie nadawać rzeczom dobre nazwy, uniknięto by wielu konfliktów. Profesor Bralczyk stwierdza, że nie potrafimy właściwie się ze sobą porozumiewać.

Głównym zadaniem Rady Języka Polskiego jest analizowanie i ocenianie stanu, w jakim znajduje się język polski, a także wypowiadanie się w sprawach dotyczących polityki językowej. Zarządzanie kwestiami dotyczącymi polityki językowej w krajach wielojęzycznych są znacznie utrudnione. W Polsce nie napotykamy na tego typu komplikacje. Zadaniem Rady jest także ułatwianie komunikacji obcokrajowcom. Przede wszystkim chodzi tu o to by osoba słabo znająca język polski, porozumiewająca się jedynie elementarnym zakresie słów była w stanie zrozumieć podstawowe komunikaty. W tym zakresie działania Rady dotyczą tekstów publicznych w postaci etykiet, ogłoszeń i języka urzędowego.